39 kroków z Kubusiem

Mój Mikołaj mieszka w Mysłowicach-Wesoła, ul. Spacerowa 21. Marcin Czubak finalista Top Szef, właściciel restauracji,  człowiek który spełnił marzenia chłopczyka z zespołem Downa wraz z firmą EVENEM. Świąteczna opowieść Jakuba Śmiertki.


16:15… Mamusia ładnie mnie ubrała, choć nie przepadam za koszulami. Założę ją tylko i wyłącznie ze względu na to, że chyba gdzieś wychodzimy, a wtedy chcąc nie chcąc trzeba ładnie wyglądać. Praktycznie rzecz biorąc gdyby nie ten wiek, zapewne należałbym, ba byłbym honorowym członkiem „ Ligi Prawdziwych Gentlemanów”. Bez obrazy Panowie, wierzę że jeszcze nie jeden z was jest gentlemanem, ale spójrzmy prawdzie w oczy jesteśmy ginącym gatunkiem.
Po 20 minutach jesteśmy na miejscu- kojarzę to miejsce, byłem tu już nie raz na spacerze. Hmm, o co tutaj chodzi ?
Mama i jakiś Pan wyciągają mój „powóz” z bagażnika, czy to ta chwila w której dowiem się czegokolwiek? Wjeżdżam do środka , wita mnie całkiem spora grupa osób. Widzę tego Pana który pomagał mamie z wózkiem kiedy przyjechaliśmy, panią która mnie tu przywiozła już znam, jest też pani  trzymająca na rękach ok. 3- letniego chłopczyka który macha mi na powitanie rączką. Oprócz nich są jeszcze dwie dziewczynki. Jest też Pan który robi zdjęcia, przepraszam ale nie lubię pozowanych zdjęć, o wiele lepiej wychodzę na tych , na których fotograf uchwyci „ten moment” a więc wybacz przyjacielu ale jeśli zostaniesz z nami, czeka cię całkiem sporo pracy. No dobra, poznaję tych wszystkich ludzi ale nadal nie wiem dlaczego mnie tutaj zaproszono? W głowie nadal krąży mi się pytanie „Co ja właściwie tutaj robię”?
I nagle pośród tego zgromadzenia dostrzegam osobę dobrze mi znaną. Myślę sobie nie to nie może być prawda, ja chyba śnię, uszczypnijcie mnie, bo już sam nie wiem czy chcę się obudzić czy nadal śnić. Przecieram oczy i nadal znajduję się pośród tych życzliwych ludzi, moich przyjaciół a między nimi nadal stoi ON, moja inspiracja, mój IDOL- Marcin Czubak, finalista trzeciej edycji Top Szef ( pamiętacie zapewne że to było moim marzeniem, wspomniałem o tym w poprzednim liście). WOW to naprawdę on, patrzę na niego i wydaje mi się, że to fikcja, świat fantazji. Podchodzi do mnie, wita się przybijając „ piątkę „ i „ żółwika”- to nie sen, to nie fantazja moi drodzy , to świat realny, to, to miejsce, to ten czas o którym marzyłem całe życie. Ale to nie wszystko. Teraz prawdziwa BOMBA, Pan Marcin zaprasza mnie, Kubusia żebym pomógł mu w kuchni. W pierwszej minucie myślałem, że się przesłyszałem,  przez następne dwie myślałem że zemdleję z wrażenia. Co tu robić? Szef Kuchni potrzebuje mojej pomocy.
Mama posadziła mnie na krześle przy blacie kuchennym. Cała reszta mojej wesołej ekipy podąża za nami. Pan Marcin prosi mnie o pomoc przy upieczeniu ciasta czekoladowego, chwila moment, muszę sobie przypomnieć co i w jakich ilościach dodaje się do ciasta czekoladowego. Występuję w roli asystenta Szefa Kuchni ( nie wypada żebym dał plamę ). Asystent Szefa Kuchni, czujecie to? przecież jak opowiem o tym kolegą to wątpię czy mi uwierzą. Ja i Marcin Czubak w kuchni. Ukryłem szczęście i entuzjazm aby zachować pełen profesjonalizm. Zapraszam do siebie Natalię i Wiktorię zaraz wszystko się zacznie, kibicuje nam również wesoły 3-latek Mikołaj ale widzę, że najbezpieczniej czuje się w objęciach swojej cioci dlatego sądzę że powinien tam zostać, jest jeszcze za młody na gotowanie czy pieczenie ciast.

nkubus-20161202-dsc_0027Zaczynamy, składniki latają po całej kuchni.  Jestem troszeczkę niezdarny, ale proszę zrozumcie mnie, na moich barkach spoczywa odpowiedzialność asystenta Mistrza. Jednak Pan Marcin w ogóle się tym nie przejmuje, wręcz przeciwnie, świetnie się z nami bawi. Jajka, masło, kakao, miód , czekolada – chwila moment , czy wesoły 3-latek i Pan prezes właśnie podjadają nam czekoladę? Oczywiście że tak, ale kto z nas kiedy mama czy babcia piekły ciasta nie podjadał składników? Macham na to ręką, niech sobie podjadają, czekolady akurat wystarczy dla wszystkich. Mieszamy składniki, Pan fotograf cały czas robi zdjęcia, ależ proszę bardzo, bo to właśnie ta chwila , ten moment w którym chcę pozować do zdjęć. Szef kuchni tłumaczy mi co zrobić żeby ciasto „wyszło”.  Składniki wymieszane, Natalka z Wiktorią kończą smarowanie blachy masłem. Drogie panie teraz połączymy naszą pracę przekładając gotową masę na blachę i do piekarnika. Następuję chwila niepewności (pewnie każda Pani domu parę razy w życiu zastanawiała się czy ciasto się uda i będzie miała czym poczęstować gości ?). Po 15 minutach zaczynam nerwowo kręcić się na krześle, po 30 minutach szukam drzwi z napisem EXIT po 40 minutach kiedy stwierdziłem, że moja ucieczka i tak nic nie da, wraz z moim idolem otwieramy piekarnik, muszę zostać i przyjąć to na „klatę” jak prawdziwy mężczyzna, gentelman którym przecież jestem . Trudno, nie zniknę jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ewentualnie zawsze mogę im zrobić np. jajecznicę. Ale chwila, zmiana planów, jest, udało się ciasto jakiego jeszcze nikt, nigdy nie widział ani nie smakował, nasze ciasto, mniam, a jak pachnie. Czuję, że będą zadowoleni. Mój nowy przyjaciel Marcin (sadzę że już tak mogę o nim mówić) proponuje żeby do ciasta dodać jeszcze lody waniliowe, no to już na 100 % zadowoli kubki smakowe naszych gości. Czas zaserwować te pyszności gościom. Dumni z podniesionymi głowami, zadowoleni z siebie maszerujemy do sali w której czeka na nas cała reszta i moja cudowna mama. Podajemy deser i zapada błoga cisza, smakuje im, widzę to. Siedzę dumny jak Paw, zerkam na Marcina, uśmiecha się do mnie. Dobrze wiem że myśli to samo co ja. Po zjedzeniu deseru zaczynają się rozmowy przy kawie, dzieciaki biegają, piszcząc i zanoszą się ze śmiechu – chętnie pobiegałbym z nimi, chętnie porozmawiałbym też z resztą gości ale nie potrafię, pozostaje mi znowu rola obserwatora.
Chciałbym z tego miejsca podziękować Wam wszystkim za to spotkanie, co ja mówię –chciałbym podziękować za spełnienie mojego marzenia. Pewnie nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wielką niespodziankę przygotowaliście. Mam nadzieję, że to początek niesamowitej a zarazem wyjątkowej przyjaźni.
Kubuś – 8 letni chłopiec z zespołem Downa i szeregiem chorób współistniejących. Potrafię powiedzieć mama, tata, baba, tak więc wiecie już że nie mogę być autorem tego listu. To zasługa tej pani, która zorganizowała tę niespodziankę. Świetnie opisała to co czułem. Niczego bym nie dodał, niczego nie zmienił.

kubus-20161204-dsc_0657-2Kilka słów od EVENEM. „Byłam młodszą siostrą po której nikt, niczego się nie spodziewał. Venus była jedną z najlepszych juniorek w historii, nigdy nie przegrała żadnego meczu. Zawsze była w świetle reflektorów. Kiedy zaczęłam grać w tenisa, wszyscy zachwycali się nią, o mnie nikt nie myślał. Trudno jest żyć w czyimś cieniu, a ja tkwiłam w cieniu Venus. Całe życie walczyłam o szacunek. Obiecałam sobie, że pewnego dnia będę dobra tak jak ona i udowodnię wszystkim jak się mylili. Moja najstarsza siostra, ciągle powtarzała mi żebym się nie martwiła bo mój dzień jeszcze nadejdzie i będę błyszczała, tylko ona tak naprawdę we mnie wierzyła. Kiedy ktoś mnie skreśla, zawsze wracają do mnie jej słowa, gdy po porażce przyjdzie czas żeby się podnieść.
Kiedy zaczynałam grać w tenisa, dziewcząt nie zachęcano do uprawiania sportu. Nie mogłam uwierzyć że wybrano mnie sportowcem roku. Byłam lekceważona bo nie wyglądałam jak inne zawodniczki. Odtrącana z powodu koloru mojej skóry, niedostrzegana bo jestem kobietą. Spodziewano się, że nigdy nie zdobędę tytułu wielkoszlemowego, gdy miałam ich zaledwie siedem. Dziś zdobyłam 21 tytułów i wciąż gram.
Moja ulubiona poetka Maya Angelou napisała wiersz „ A ja wciąż wstaje”. Możecie o mnie napisać w historii swoje gorzkie, przekręcone kłamstwa, możecie obrzucić mnie błotem ale ja jak dym wciąż wstaję. Chcecie zobaczyć mnie złamaną, ze spuszczona głową, przymkniętymi powiekami, ramionami opadającymi jak łzy, osłabioną smętnym łkaniem? W slamsach historii ja wciąż wstaje, mimo przeszłości miażdżonej bólem-ja wstaje. Jestem niczym czarny ocean rozlewający się szeroko wzburzony i rosnący z przypływem. Zostawiam za sobą noce grozy i strachu bo wciąż wstaje. W cudowny, jasny świt-ja wciąż wstaje. Niosąc dary od swoich przodków- wciąż wstaje. Jestem marzeniem i nadzieją niewolnika- wciąż wstaje. Wstaje…Wstaje…
Zejdę z kortu wtedy, kiedy uznam za stosowne – Mistrzyni inna niż wszystkie, Serena Williams.

Drogi Kubusiu, mamy nadzieje, że słowa tej Pani ukazanej w zwykłym, codziennym świetle dodadzą ci otuchy. Te słowa pokazują, że pani Serena Williams jest nie tylko znakomitą tenisistką, sportowcem, bizneswoman a nawet projektantką mody, ale przede wszystkim – jest człowiekiem. To my Ci dziękujemy, że w twoich oczach, w twoim małym serduszku zasługujemy na miano przyjaciół. Walcz dzielnie, nie zważając na przeciwności losu. Życie nie zawsze jest takie, jak byśmy chcieli, ale pamiętaj że na swojej drodze spotkasz nie jedną, nie kilka, ale wiele osób, które chętnie wyciągną do Ciebie rękę oferując pomoc. I masz rację to dopiero początek naszej przyjaźni ponieważ zamierzamy walczyć razem z Tobą i wiedź, że się nie poddamy.

Prezes firmy EVENEM Mariusz Kaletka
wraz z zespołem

Firma EVENEM serdecznie dziękuje Panu Marcinowi Czubak za pomoc w zorganizowaniu przyjęcia- niespodzianki  dla Kubusia oraz Panu Marcinowi Zegan-fotografowi, który dzięki perfekcyjnemu wyczuciu czasu uchwycił na zdjęciach wyjątkowe chwile.

Ostatnie wpisy
Showing 2 comments
  • Ewa
    Odpowiedz

    Ja Jako mamusia Kubusia bardzo dziękuje Marcinowi Czubak za niespodziankę dla Kubusia oraz panu Marcinowi Zegan za pięknę zdjęcia. Podziękowania również dla całego zespołu firmy Evenem.

  • Agnieszka
    Odpowiedz

    Super pomocnik Kubuś pokazał co potrafi w kuchni. Ja czekam na takie ciasto Kubusiu

Leave a Comment